wtorek, 31 lipca 2012

19. Jest dobrze

Rozdział 19
"Jest dobrze"

    -Żyje...
-Koniec...
-Nareszcie... tak... zwyciężyliśmy...
-Daliśmy radę...
Słyszę strzępy rozmów, głosy, które zlewają się w jedno. Nie potrafię rozpoznać, do kogo należą. Próbuję unieść powieki, ale wciąż widzę tylko ciemność. Poruszam palcami. Wyczuwam czyjąś dłoń i próbuję ją złapać.
-Córciu, córeczko, kochanie! Obudziła się!- krzyczy jakaś kobieta. Ktoś dotyka mojej twarzy i wtedy z oczu jakby spadają mi zasłony. Leżę na wielkim łożu, wokół mnie tłoczą się ludzie. Rozpoznaję wśród nich mamę, braci, Krzyśka, kilku widzianych wcześniej magów, a także moje dwie 'ludzkie' przyjaciółki. Czuję pulsujący ból w dole brzucha. Zerkam tam i dostrzegam opatrunek przesiąknięty zieloną cieczą. Ach tak.
-Kochanie, jak się czujesz?- mama nachyla się nade mną i gładzi mnie po policzku. Ma szorstką, ciepłą dłoń. Zwyczajnie ciepłą. Jak człowiek. Zwyczajny człowiek. Miłe uczucie. Zostać dotkniętą przez człowieka. Przez mamę. Prawdziwą mamę. Moja mama. Wygląda na dużo starszą, niż wtedy, gdy ją ostatnio widziałam. Zapadnięte policzki, szara cera, oczy duże, pełne strachu, głęboko osadzone. Czuję łzy, ale nie mogę płakać. Przecież to ja jestem tą najsilniejszą. Ponoć.
-Dobrze się czuję, mamusiu. Co... co się stało? Wiesz o Sferach? O Noche? Wiesz kim jestem? Opowiedz mi wszystko!
-Tak, wiem o wszystkim. Niewiele pamiętam. Mój umysł zaczął znowu funkcjonować dopiero, gdy ta kobieta... Kadma? Tak, gdy Kadma zgromadziła nas w wielkiej sali. Byłam zdezorientowana, nie wiedziałam, gdzie jestem. Pamiętałam tylko moment, w którym kładłam się do łóżka. A tu nagle podziemne pomieszczenie, tłumy ludzi, dziwnych ludzi... Tak, teraz już wiem, że to nie ludzie. Kadma opowiedziała nam o Sferach, Istocie, magach... Na początku niezbyt jej wierzyliśmy, ale potem w nasze umysły wkradł się obraz tego wszystkiego i poczuliśmy, że to prawda, że to historia świata. Powiedziała, że musimy walczyć, bo córka Noche chce przejąć władzę. Córka Noche... Wtedy gdzieś w sercu zobaczyłam ciebie. Zobaczyłam wszystko to, co cię spotkało. Och, córeczko... To nie prawda, nie prawda, że jesteś jej! To ja cię wychowałam, ja! Tak, to prawda, że znalazłam cię pewnego dnia na ulicy, ale... ale jesteś moją córką! - mama płacze, a ja przygarniam ją do siebie.
-Mamo, przecież wiem, że jestem twoja, kocham cię.
-Tak... Wiedziałam, że nie mogę o tym nikomu powiedzieć. Jakiś wewnętrzny głos podpowiadał mi, że zaufać mogę tylko Krzyśkowi. Zaufałam. 
-A co...przecież Krzysiek był z Noche!- wybucham i piorunuję go wzrokiem.
-Tak, był, ale tylko po to, żeby zdobyć informacje. Był szpiegiem. Szukaliśmy zwolenników i znaleźliśmy. Kochanie, wszystko jest już dobrze! Miałam wizję. Wizję, w której tajemniczy głos powiedział, że masz tak wielką moc nie dlatego, że Zło cię spłodziło, nie, to nieprawda! Nie jest za to odpowiedzialny nawet twój ojciec, mag Bueno. Jesteś silna, bo masz dobre, czyste serce pełne miłości. Nie dałaś się wciągnąć w wir pędzący ku przejęciu władzy, twoja dusza nie jest skażona grzechem. Jesteś... jesteś nieskazitelna. Tak prawdziwa. Och córeczko!- mama płacze i tuli mnie do siebie. Ja też szlocham. A moja dusza unosi się ku górze.


Alicja Mazurek









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za przeczytanie i skomentowanie! Nawet nie wiesz ile dla mnie znaczy Twoja opinia, drogi Czytelniku! Cieszę się, że jesteś ze mną :)