Tak to się wszystko zaczęło

        Piszę, odkąd pamiętam. Drobne opowiadania dla młodszych braci, książeczki o zwierzątkach, roślinkach. W mojej głowie od urodzenia tworzyły się historie gotowe do opowiedzenia. A gdy poszłam do szkoły, wszystko nabrało nowego znaczenia. Opowiadania, opowiadania i jeszcze raz opowiadania. Każda praca dla chętnych, każde zadanie pisemne. I w końcu zostałam doceniona. Pierwszą prawdziwą szóstkę dostałam w 1 gim.:

"Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie"


               Był zimny październikowy dzień. Właśnie dzisiaj w szkole miało się odbyć przyjęcie z okazji Halloween. Każdy miał się przebrać za coś lub kogoś strasznego. Postanowiłem upodobnić się do Nosala- nauczyciela od matematyki, który miał ogromny nos. Już we wrześniu zacząłem przygotowywać swoją kreację. Kupiłem czarną, puchatą perukę, sztuczny nos z okularami, spodnie w zieloną kratkę oraz wściekle różową koszulę. Naprawdę przypominałem naszego profesora, który kompletnie nie znał się na modzie. Musiałem tylko włożyć jakieś ubrania pod bluzkę, ponieważ Nosal miał tu i ówdzie nadmiar tłuszczyku. Moja koleżanka Anka zawsze lubiła matematyka i była na mnie trochę obrażona za to przebranie. Jednak wierzyłem, że gdy tylko zobaczy tę kreaturę, zacznie się śmiać i cała złość jej minie. A więc, przebrany za nauczyciela matematyki, zadowolony poszedłem do szkoły. 
             Wszedłem do Sali gimnastycznej- tam miała się odbyć dyskoteka. Ujrzałem całe tłumy czarownic, mumii, wróżek, chodzących dyń i czarnych kotów. Uśmiechnąłem się, gdy  zobaczyłem Anię. Była przebrana za czarownicę. Miała na sobie długą czarną sukienkę, spiczasty kapelusz, a w ręku trzymała miotłę. Podszedłem do niej i krzyknąłem: „cześć!”. Dziewczyna spojrzała na mnie pogardliwie, a następnie odwróciła się do mnie plecami. Przejąłem się jej zachowaniem. Nie chciałem, żeby moje wygłupy popsuły naszą przyjaźń. Nie chcąc jej już dłużej denerwować, poszedłem do moich kolegów. Przez cały bal Anka ani razu się do mnie nie odezwała, ani ze mną nie zatańczyła. Zbliżał się już koniec zabawy. Chciałem podejść do Anki i z nią porozmawiać, ale nagle pani od historii ogłosiła konkurs na króla i królową balu. Wszyscy ustawili się w rzędzie. każdy po kolei wychodził na środek Sali i opowiadał, za kogo jest przebrany. W komisji zasiadł matematyk, polonistka i fizyk. Zacząłem się bać, że Nosal strasznie się na mnie zdenerwuje. Prezentowały się kolejne osoby, aż w końcu przyszedł czas na mnie. Stanąłem przed nauczycielami i powiedziałem:
-Mam na imię Karol. Przebrałem się za profesora Adama Kozaka. Wybierając taki strój, nie chciałem nikogo urazić.
Ale Nosal nie zrozumiał moich słów. Okropnie się zezłościł. Zrobił się cały czerwony i powiedział, że porozmawiamy na osobności. I nagle usłyszałem głos Ani, który zaczął mnie bronić.
-Karol nie chciał, żeby pan się obraził. Pragnął po prostu rozśmieszyć wszystkich tutaj zebranych karykaturą wspaniałego profesora- mówiła moja koleżanka.
Po tych słowach na twarzy pana Adama pojawił się uśmiech, a następnie nauczyciel zaczął się głośno śmiać. Niespodziewanie rzekł, że królem balu zostaje Karol, a królową Ania. Byłem bardzo zdziwiony i ucieszony. Anka podeszła do mnie i uśmiechnęła się. Zrozumiałem, że mi wybaczyła. Zaczęliśmy tańczyć, a następna godzina dyskoteki była bardzo przyjemna.
                Po tym wydarzeniu zrozumiałem, że Ania jest moją najwspanialszą przyjaciółką, a przysłowie „Prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie” jak najbardziej słuszne.


       Teraz widzę, jak śmieszne i być może głupie było to opowiadanie, ale wtedy duma mnie rozpierała. I uwierzyłam w siebie. Dzięki pani Ani B. uwierzyłam w siebie i zaczęłam pisać nie tylko do szuflady. Zaczęłam pokazywać ludziom moje małe dzieła. Dzięki pani Ani B. możesz poznać moją twórczość.
Pozdrawiam. :)

3 komentarze:

  1. Hej, skorzystałem z zaproszenia i jestem :)

    Jeżeli chcesz, abym podzielił się moimi uwagami, prześlij mi maila :)

    Pozdrawiam
    Łukasz

    OdpowiedzUsuń
  2. Zatem chwała pani Ani B. :>

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę, że ciebie też polonistka w gimnazjum odkryła, jako dobrze zapowiadającego się literata. Miałam identycznie. Pozdrawiam. Znajoma ze szkoły.


    zapraszam do siebie jeśli chccesz: www.spojrzec.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie i skomentowanie! Nawet nie wiesz ile dla mnie znaczy Twoja opinia, drogi Czytelniku! Cieszę się, że jesteś ze mną :)