Rozdział IV
"Opowieść o Pięciu Sferach"
Leżę obok Krzyśka, wtulam się w jego silne ramiona. Do moich nozdrzy dociera tak charakterystyczny dla niego zapach. Najpiękniejszy zapach tego świata. Czuję jego wzrok na sobie. Piękne brązowe oczy otoczone długimi rzęsami. Jego dłonie głaszczą moje plecy, usta czule całują czoło. Czuję się dobrze i bezpiecznie. Uśmiecham się. Jeszcze bardziej się do niego przytulam, tak tęskniłam, tak bardzo tęskniłam. A przecież to był tylko...
Gwałtownie otwieram oczy. Stoi nade mną Blady i kobieta. Wpatrują się we mnie uporczywym zimnym wzrokiem. Panuje cisza, wydaje mi się, że nikt nawet nie oddycha. Nie wiem, co powiedzieć, zresztą oni chyba też nie wiedzą. Przypominam sobie, co przed chwilą wykreowała moja wyobraźnia. Krzysiek... Jestem zła na tych... ludzi ( chociaż po podsłuchanej rozmowie nie do końca mam pewność co do ich pochodzenia ), bo pozbawili mnie poczucia spokoju i radości chociaż we śnie. Kobieta otwiera i zamyka usta, jakby chciała coś powiedzieć, ale bała się lub nie była do końca pewna, co też chce mi przekazać. W końcu spogląda mi prosto w oczy i mówi:
-Jestem Agnes. Mag Bueno.
-Luno, także mag Bueno- dołącza się do kobiety mężczyzna
-Aśka. Człowiek...- odpowiadam trochę niepewnie i wyciągam w ich stronę rękę. Nie reagują, więc opuszczam ją. Znowu zapada cisza. Chcę zadać im tyle pytań, że sama nie wiem od czego zacząć.
-No więc... ekhm... - jąka się Agnes - Pewnie chciałabyś wiedzieć, co się stało i...
-Czy chciałabym wiedzieć co się stało?! To chyba jasne, nie uważasz?! Ludzie zniknęli, nie wiem, gdzie jest Krzysiek, a raczej wiem, jest gdzieś u was, tyle że nawet nie wiem, kim jesteście i gdzie to 'u was' się znajduję. Już nawet sama nie wiem kim jestem! Mówicie o mnie Flora, chociaż mam na imię Joanna. W dodatku twierdzicie, że jestem jakimś magiem, dzieckiem kogoś, kogo nazywacie Noche. Kim jest Noche?! Moja mama na imię ma Grażyna, tato Marek i ma się dobrze, wcale nie został zabity przez jakieś chore zaklęcie. Co to ma być, Harry Potter?! - wybucham. Nie jestem w stanie dłużej tłumić w sobie emocji. Zbyt dużo się wydarzyło, zbyt dużo. Nawet nie wiem, w jakim czasie, nie wiem ile dni minęło od odkrycia, że nagle zostałam na świecie całkiem sama. W moich oczach pojawiają się łzy. Zaczynają płynąć po policzkach, ściekać po brodzie, po chwili mokry mam nawet cały dekolt. Nie potrafię powstrzymać tego potoku. Agnes i Luno stoją nieruchomo i patrzą na mnie zdziwieni, jakby nigdy nie widzieli łez. W końcu głos zabiera Luno:
-Może zacznę od początku, co ty na to? - przytakuję, a mężczyzna zaczyna opowieść.
Dawno dawno temu Postać stworzyła Świat. Podzieliła go na pięć sfer. Sferę Ludzi, w której do tej pory mieszkałaś, Sferę Natury, Sferę Boską, Sferę Zjawisk oraz Sferę Magów. Na początku wszystko było dobrze. Sfery wiedziały o swoim istnieniu, wszyscy mieszkańcy porozumiewali się w jednym języku, żyli w zgodzie i przyjaźni. Ale pewnego dnia Człowiek stwierdził, że mądrzejszy jest od Postaci. Postać należała oczywiście do Sfery Boskiej, a Człowiek do Sfery Ludzkiej. Człowiek obmyślił plan, który miał strącić Postać ze szczytu Piramidy Świata. Ale Postać wcale nie była od Człowieka głupsza. Doskonale znała wszystkie jego myśli, pragnienia i czyny. Spokojnie zaczekała na noc, w której Człowiek chciał wcielić w życie swój plan i złapała go na gorącym uczynku. Obiecała mu, że jeśli przyzna się on do błędu, pozostawi go ona bez kary. Ale Człowiek był zbyt głupi i zbyt dumny. Oczywiście nie przyznał się do tego, że chciał popełnić tak przeraźliwy grzech, przez co Postać oddzieliła go od innych Sfer. Wymazała z jego pamięci wszystko, co o nich wiedział, uczyniła go ślepym i głuchym. Jednak wciąż nad nim czuwała.
Pozostałe cztery Sfery obserwujące to, co spotkało Sferę Ludzką, nie miały już żadnych wątpliwości co do potęgi Postaci. Zawarły traktat o wzajemnej pomocy w potrzebie i nie wtrącaniu się w życie innych Sfer bez potrzeby. Dzięki temu żyło się im dobrze i spokojnie, aż do dnia, w którym w Sferze Magów nastąpił rozłam.
Postać podczas stwarzania Świata, stworzyła Dobro i Zło. Wierzyła, że dzięki temu w Sferach będzie panowała harmonia. Dobro odpowiedzialne było za Szczęście. Zło za Nieszczęście. Dzięki tym czterem czynnikom na Świecie zamieszkała Sprawiedliwość, a także Umiejętność Cieszenia Się Z Tego, Co Się Ma. Ale którejś nocy Zło zbuntowało się. Stwierdziło, że jest na tyle wielkie i potężne, że powinno mieć swoich wielbicieli i wyznawców. Dlatego zaczęło kusić mieszkańców Sfer. U Człowieka wywołało wojny i choroby, ale nie mogło uczynić nic więcej, gdyż Postać obdarzyła Człowieka Sumieniem, które straszliwie bolało po wybraniu drogi Zła. A Człowiek nie był odporny na ból. W Sferze Natury Dobro i Zło nie wyrządziło żadnych krzywd, gdyż Natura miała wielki Rozum. Sfera Zjawisk lubiła się bawić, lubiła niespodziewane burze i huragany, więc Zło uznało, że sfera ta zła już jest. Na szczęście myliło się. Największe spustoszenie Zło wywołało w Sferze Magów.
Magowie lubili wynalazki, Magowie chcieli być jak Postać. Bo w rzeczywistości prawie wcale nie różnili się od Człowieka, byli jedynie obdarzeni wielką mocą i większą inteligencją, dzięki czemu nie próbowali zbyt wcześnie zniszczyć Postaci. Czekali na odpowiedni moment. I taki nastąpił, gdy Zło się zbuntowało. Wkroczyło do Sfery Magów i zapowiedziało, że razem są w stanie zawładnąć całym Światem, nawet Postacią. Magowie podzielili się na dwie grupy. Magów Bueno i Magów Elmal. Pierwsi służyli Dobru, a ich wodzem była Libertad. Drudzy byli zwolennikami Zła, walczyli pod przewodnictwem Noche. Rozpoczęła się wojna, której przebiegu nie warto opowiadać. Zginęło wielu Magów, przelało się wiele krwi. Ostatecznie zwyciężyło Dobro, a Libertad żyje do dziś i ma się bardzo dobrze. Jest główny wodzem Sfery Magów.
Noche została zniszczona, ale jej wszyscy zwolennicy niestety nie. Znowu rozpętała się wojna. Wojna, która teraz objęła już wszystkie Sfery. Istota zniknęła, ulotniła się i nie ma z nią żadnego kontaktu. Świat pogrążył się w chaosie. Dlatego Ludzie zniknęli. Przenieśliśmy ich wszystkich do Sfery Magów, gdzie zostają poddawani specjalnym próbom wytrzymałościowym mającym na celu określenie ich przydatności w walce ze Złem. Niestety, niektórzy już wybrali grupę Elmal i zwrócili się przeciwko nam. Światu grozi zagłada. Zło chce zniszczyć Postać, a jest tak silne, że wkrótce ją znajdzie, a Świat przestanie istnieć. Bo Świat bez Postaci nie może żyć, panuje między nimi ścisła symbioza, której Zło niestety nie rozumie.
Libertad jest już stara. Nie ma potomków. Jej moc słabnie. Jedynym tak silnym Magiem jak ona jest dziecko Noche, którym najprawdopodobniej jesteś ty. Flora. To imię zapisane jest w twoich oczach. Imię, które Noche nadała swej córce. Jesteś nią! Gdybyś tylko chciała, mogłabyś nas teraz zabić. Ale proszę, pomóż nam. Pomóż całemu Światu. Pomóż Dobru. Proszę. - Luno patrzy na mnie błagającym wzrokiem, klęka na kolano. Agnes robi to samo. Nie mam pojęcia dlaczego, ale wierzę w każde ich słowo. Może to przez to, że przez całą opowieść widziałam każdą scenę, o której mówił Luno, słyszałam każdy dźwięk, czułam każdą emocję. Wyciągam ręce w ich stronę, uśmiecham się i już chcę powiedzieć, że owszem, pomogę im, niech tylko powiedzą mi jak. Ale nie mogę. Ściany białego pomieszczenia nagle rozpadają się na małe białe okruszki. Słyszę krzyk. Krzyczę.
Alicja Mazurek

