Rozdział II
"Biel, żar i odrodzenie"
Budzi mnie przeraźliwy ból głowy. Jakby ktoś rytmicznie wbijał mi w czaszkę wielki gwóźdź. Z trudem podnoszę ciężkie jak ołów powieki. Mam zamiar wstać z łóżka i wziąć apap. Podnoszę się. Nie jestem w swoim pokoju. Przypominam sobie wydarzenia wczorajszego dnia. Dnia? A może to działo się zaledwie godzinę temu? Może minął tydzień? Miesiąc? Rok? Tracę poczucie czasu. Znowu czuję ucisk w klatce, robi mi się słabo, nogi się pode mną uginają, są jak z waty. Kręci mi się w głowie, widzę ciemne plamy. Próbuję się uspokoić.
Siadam na łóżku. Jest dziwne, jak te w szpitalu, tak samo niewygodne, tak samo cuchnące chorobami i środkami chemicznymi. Podnoszę białe prześcieradło. Łóżko też jest białe. Biała kołdra, biała poduszka. Białe łóżko stojące na białej podłodze. Białe ściany. Dopiero teraz zauważam, że mam na sobie białą, długą koszulę z długimi rękawami. Za szeroką, zbyt sztywną, tak nieprzyjemną w dotyku. Drapie mi skórę.
Unoszę lekko rękaw i widzę, że całą rękę mam pokrytą dziwnymi czerwonymi krostkami. Całe ciało zaczyna mnie swędzieć. Drapie się po rękach, nogach, brzuchu. Swąd wcale nie ustaje, wręcz przeciwnie, przybiera na sile. Na czoło występuje mi zimny pot. Całe ciało mam pokryte lodowatym potem. Skleja mi on włosy. Jest mi przeraźliwie zimno, wstrząsają mną drgawki. Nie mam pojęcia co się dzieje, ale czuję się tak bardzo źle. Jakbym umierała. Nie wiem jak czuje się umierający człowiek, ale mam nadzieję, że lepiej niż ja w tym momencie.
Zaczynam się dusić. Próbuję zwilżyć wargi śliną, ale w ustach nie czuję żadnego płynu. Upadam na podłogę. Zimną białą śliską podłogę. Zaciskam pięści, wbijam paznokcie w uda. Czuję ból w brzuchu, palący ból, jakby ktoś wrzucił mi do jelit rozżarzone kawałki węgla. Moje ciało paruje. Unoszą się nad nim gorące opary. Z ust i nosa bucha wręcz ogień. Jestem przerażona. Chcę umrzeć, chcę umrzeć! Krzyczę, wydaję okropne zwierzęcę dźwięki, nie panuję nad tym, co robię. Przyciskam się do podłogi, jest zimna, gasi płomienie, które pożerają moje ciało.
I nagle wszystko mija. Ból ustępuje. Temperatura organizmu wraca do normalności. Czuję, że jestem silniejsza, zdrowsza, nie czuję głodu ani pragnienia. Jakbym na nowo się narodziła. Wstaję z podłogi. Przebiegam wzrokiem po ścianach. Widzę jakby więcej. Dostrzegam, że nie są wcale jednolicie białe. Gdzieniegdzie pojawia się jakaś smuga zieleni czy fioletu. I słyszę głosy! Biegnę w ich kierunku. Dopadam do ściany. Nigdzie nie ma żadnych drzwi, ale głosy stają się wyraźniejsze. Przykładam ucho do ściany. Jest chłodna, ale przyjemna. I nagle krótki przeraźliwy ból w skroni. Widzę go. Tego samego mężczyznę. Blada twarz, czarne oczy, ciemna peleryna. Widzę go i słyszę.
-Jest silna, tak jak przypuszczałem. Jest bardzo silna. Jest nam potrzebna. - mówi dziwnie poważnym i głębokim głosem. Głosem, który sprawia, że moja skóra pokrywa się gęsią skórką.

mam wrażenie, że zamienili Cię w wampira xd
OdpowiedzUsuńhahaha, w następnych rozdziałach wszystko się okaże... :)
OdpowiedzUsuńale czy nie sądzisz, że wampiry są już trochę przereklamowane? ;>
no fakt. Cała saga "Zmierzch" i do tego chyba "Pamiętniki Wampirów" czy jakoś tak. W każdym razie z niecierpliwością czekam na następną część, i chce się dowiedzieć jakim demonem lub postacią z horrorów się stałaś xd
OdpowiedzUsuńchciałam tylko powiedzieć, że nie JA, a BOHATERKA MOJEGO OPOWIADANIA :) autor to nie bohater :) to jedynie narracja 1-osobowa :D
OdpowiedzUsuńi mam pytanie, kim jestes? :)