Rozdział VI
"Ja, wielki mag"
"Lądujemy" w dużym ciemnym pokoju z kamienia. Na środku pali się kominek z jakimś dziwnym ogniem o zielonkawej barwie. Płomienie zdają się na nas spoglądać. Na ścianach wiszą obrazy przedstawiające kwiaty, drzewa, góry, strumienie. Cała "powieszona na ścianach" natura, tak samo jak płomienie w kominku, jakby na nas patrzy. Krzysiek trzyma mnie za rękę. Mam spoconą dłoń. Sama nie wiem czy ze strachu, czy z gorąca, które poczułam zjawiając się w tym pomieszczeniu. Rozglądam się dookoła. Na drewnianej podłodze leżą dywany ze skór zwierząt. Chyba zaczynam mieć jakąś obsesję, bo i one wydają się mieć zwrócone na mnie oczy. Marszczę brwi i patrzę niepewnym wzrokiem na Krzyśka. On uśmiecha się do mnie i po chwili odwraca się w stronę Luno. Szukam odpowiedzi u Agnes, patrzę na nią uporczywie a ona nagle wybucha śmiechem.
-Nie, nie masz obsesji, nie zwariowałaś- mówi, wręcz dusząc się ze śmiechu, Agnes.
-Skąd...skąd ty wiesz, o czym pomyślałam...?- pytam zszokowana. Próbuję sobie przypomnieć, czy przypadkiem nie wypowiedziałam moich obaw na głos.
-Bo widzisz, ja słyszę każdą twoją myśl. Luno też. Taki dar magów.- chichocze głupio Agnes. Jestem na nich zła, sama nie wiem, dlaczego.
-Wiedziałeś o tym?- pytam szorstko Krzyśka.
-Ym...no tak. Myślałem, że ty też wiesz.- odpowiada mój chłopak i próbuje mnie objąć. Wyrywam się i odwracam tyłem do niego i magów. Wiem, że zachowuję się niedojrzale, jak małe dziecko, gdy mama nie chce mu kupić lizaka, ale potrzebuję tego. Potrzebuję przez chwilę znów stać się normalnym człowiekiem, z normalnymi problemami.
Tęsknię za mamą. Ona by zrozumiała moje obawy, wytłumaczyła wszystko powoli i dokładnie. Na pewno nie zachowała by się tak jak Luno i Agnes. Magowie, wielkie mi co. Bezmyślni egoiści. Niczego mi tak naprawdę nie wytłumaczyli. Jakim cudem mogę być dzieckiem Noche, skoro moimi rodzicami są Marek i Grażyna Jędrzejewscy?! Bez sensu. Nic nie rozumiem. Nie jestem żadnym magiem. Jestem głupią nastolatką, która nawet fizyki nie umie. Jestem tak zwyczajna, że już zwyczajniejszym nie da się być. Jestem wściekła. Mam ochotę coś rozwalić. Gdybym była w domu, włączyłabym "Master of puppets" i po jakimś czasie złość by mi przeszła. Ale jestem w Sferze Magów. W jakimś chorym miejscu, o którym przez 17 lat swojego życia nigdy nie słyszałam. Jestem taka zła!
-Aśka! Uspokój się!!!!- słyszę krzyk dochodzący jakby zza ściany. Podnoszę głowę i widzę wielką czerwoną kulę dookoła mnie. Otwieram usta ze zdziwienia. Nie mam pojęcia, co to może znaczyć. Zerkam na moje dłonie. Są rozgrzane, osnute ognistą mgłą. Stwierdzam, że wyglądają na bardzo poparzone, jednak nie bolą mnie, czuję w nich raczej jakąś dziwną moc. Złość uchodzi ze mnie niczym powietrze z balona, a ręce przybierają normalny kolor. Otaczająca mnie kula także znika. Agnes i Luno patrzą na mnie z przerażeniem, Krzysiek ze złością. Podchodzi do mnie, łapie mnie za ramiona, potrząsa mną silnie i krzyczy:
-Coś ty sobie myślała?! Mogłaś nas zabić!! Twoje defensa było niebezpiecznie silne!
-Ale ja...ja nie wiem, co to było...- mówię ze łzami w oczach - Przepraszam, nie chciałam...
-Nie, to ja przepraszam! Myślałem, że wiesz. Myślałem, że już cię czegoś nauczyli. Myślałem...O boże, przepraszam! Nie wiem...nie wiem co się ze mną dzieje... - Krzysiek patrzy na mnie spojrzeniem przepełnionym bólem. Widzę, że on też się boi. Przytulam się do niego. Trwamy w uścisku kilka sekund, które przynoszą tak wiele ukojenia. W końcu odrywam się od niego i zwracam się do Agnes:
-Możesz mi wytłumaczyć, co to było? Co zrobiłam? I...dlaczego?!
-Zaklęcie defensa. Albo zresztą nie wiem. To równie dobrze mogło być ataque. Nigdy...nigdy nie widziałam tak silnej kuli fuego.- odpowiada kobieta wciąż mając w oczach strach.
-Ja też. Dlatego jesteśmy właśnie tutaj. Libertad powinna znać odpowiedź.- dodaje Luno.
-Luno, powiedz mi tylko, dlaczego to się stało...? Przecież nie potrafię czarować!
-Podejrzewam, że twoje moce uaktywniły się po wejściu do Sfery Magów. Wcale nie musisz UMIEĆ czarować. Jesteś tak silna, że gdy jesteś pod wpływem silnych emocji, twój organizm tworzy sam dla siebie obronę. Za pewne teraz byłaś bardzo zdenerwowana, bo prawie nas zabiłaś. Użyłaś niezwykle mocnego zaklęcia obronnego. Obrona plus atak. Najwyraźniej twoja sfera duchowa stwierdziła, że jesteśmy dla ciebie zagrożeniem. No i wytworzyła kulę fuego, która jest pożarem dla sfery ducha. Ciało jej nie czuje, ale jest spustoszeniem dla twoim marzeń, pragnień i celów. Kula fuego niszczy wszystko to, co tworzy twoją osobowość. Dlatego jest tak groźna.
-Ja...ja nie wiedziałam...
-Wiem i wcale nie jestem na ciebie zły. Ani ja, ani Agnes, ani Krzysiek. Po prostu...przestraszyliśmy się. Żeby wytworzyć tak silną kule, trzeba być...
-Trzeba być samą Noche, nie oszukujmy się. Kula fuego to wytwór wojowników Elmal. To wytwór Noche. Tylko zwolennicy Zła znają prawdziwe zaklęcie przywołujące kulę. TYLKO ONI.- przerywa Lunowi Agnes. W jej głosie słyszę chłód, lodowaty dźwięk spadającego z dużej wysokości metalu. Przeszywa mnie dreszcz.
-Agnes, przestań. Ona jest z nami. Jest po naszej stronie. Rozumiesz?
-To dlaczego jej fuego było rozmiarów zaklęć Noche?!
-Bo jest jej córką!!!
-Nie wierzę. Nie wierzę, że ona nią jest. Nie wierzę. W nic już nie wierzę. Nawet tobie nie wierzę! Dlaczego mój Znak Życia jest już prawie czerwony, a twój się odradza?! No, dlaczego?! Nie wiesz co powiedzieć?! Odkryłam wasz spisek! Wszyscy...wszyscy jesteście Elmal! Wszyscy! Nie wierzę, nikomu nie wierzę!- Agnes wpada w histerię. Jej całe ciało otoczone jest czymś co przypomina grubą niebieską nić pajęczą pod wysokim napięciem. Z każdej strony lecą iskry, oczy maga przybierają przerażająco biały kolor. Luno i Krzysiek uginają nogi, wyglądają, jakby szykowali się do skoku.
Nagle słychać przeraźliwy huk, huk, który mi na myśl przywołuje wielkie lotnisko. W pokoju robi się jeszcze ciemniej, wszyscy zamieramy. Czuję, że nie mam czym oddychać. Robi mi się dziwnie duszno i słabo. Ogień w kominku gaśnie. Na jego miejscu pojawia się biała szata skrząca się we wszystkich kolorach tęczy. Spoglądam w górę i widzę przepiękną kobietę o długich blond włosach sięgających kostek. Nad jej głową unosi się kilka kolorowych maleńkich ptaków, które tańczą jakiś tajemniczy układ. Kobieta ma wielkie oczy otoczone złotymi rzęsami, rumiane policzki i srebrzyste usta. Z jej oblicza bije władza i moc. Agnes, Luno i Krzysiek klękają i kłaniają się nisko. Robię to samo.
-Wstań.- słyszę wysoki, ale wypełniający sobą całą przestrzeń głos - Wstań i spójrz na mnie.
Wstaję. Kobieta jest taka piękna. Sam jej widok sprawia, że mam ochotę klęknąć u jej stóp i składać jej hołd. Podchodzę bliżej. Czuję jej blask na sobie. Kobieta unosi prawą lśniącą rękę. Kładzie mi ją na głowie. Uśmiecha się. Mam wrażenie, że wlewa w moją duszę coś szczególnego, jeszcze nie wiem co.
-To ona... - szepcze - to ona... - jej dłoń przesuwa się po mojej twarzy, studiuje dokładnie każdą jej część, bada układ moich kości policzkowych, moje wargi, oczy, nos. - Jestem Libertad. A ty jesteś Flora, rodzona córka Noche, Pani Nocy. Córka Noche i Mariego, maga Bueno, po którym odziedziczyłaś sferę ducha.
Boję się odezwać. A tak bardzo chcę zapytać, kim w takim razie są osoby, które do tej pory nazywałam rodzicami.
-Grażyna i Marek to tylko pionki w grze Noche. Ona wiedziała, że zginie. Wiedziała, że jest u schyłku życia. Spłodziła cię z jakimś marnym magiem, którego akurat miała pod ręką. A potem przeniosła zarodek do łona twojej przyrodniej matki, która tak naprawdę była tylko marnym domem dla dzieła Noche. Nie wiem, dlaczego wybrała akurat ją, myślę, że sama Pani Nocy nie zna na to odpowiedzi. Działała w pośpiechu. Tak samo jak ja teraz. Umieram. I proszę cię o pomoc.- odpowiada Libertad na moje bezgłośnie zadane pytanie i klęka przede mną. Wódz Sfery Magów składa mi hołd. Kobieta-bóstwo. Mi. Aśce. Joannie. Jędrzejewskiej. Mi. Florze. Córce Noche. Mi. Wielkiemu magowi. Mi. Wybawcy.
Alicja Mazurek
+ Karol Wiatrowski jest twórcą nazwiska oraz pomysłodawcą tytułu piosenki
:)

Dziękuję;)
OdpowiedzUsuńjest super, chociaż i tak najbardziej póki co podobał mi się drugi rozdział :) może ze względu na idealny opis przeżyć ;)
OdpowiedzUsuńa dziękuję :)
Usuń