Rozdział III
"Duerme"
Przyciskam ucho mocniej do ściany. Nic z tego nie rozumiem. Czuję się tak dziwnie, a jednocześnie... wspaniale! Przestaję się bać. Wstrzymuję oddech, aby jeszcze lepiej słyszeć rozmowę Bladego Mężczyzny z...no właśnie, jeszcze nie wiem z kim. A czuję, że muszę się dowiedzieć. W końcu rozmawiają o mnie! Zapominam, że nie wiem, gdzie się znajduję, że nie wiem, co stało się z moją rodziną ( ba! ze wszystkimi ludźmi! ), zapominam, że przed chwilą działo się ze mną coś naprawdę zaskakującego, jakby scena z filmu czy książki. Teraz liczy się tylko to, żeby dowiedzieć się, dlaczego jestem 'bardzo silna' i do czego, do cholery, mogę być tajemniczym IM potrzebna.
-Po czym wnioskujesz, że jest silna? Jest po prostu magiem! Każdy mag przezwyciężyłby zaklęcie manipulación. Do tego nie trzeba być geniuszem- mówi ktoś o wysokim kobiecym głosie. W mojej głowie pojawia się obraz tej osoby. Młoda dziewczyna ubrana w taki sam czarny płaszcz jak Blady Mężczyzna, te same ciemne oczy, tak samo przerażająco biała twarz. Tylko usta jakieś inne, bardziej czerwone, pełne. Nie wiem skąd, ale wiem, że to, co pokazuje się w moim umyśle to nie wymysł wyobraźni, a najprawdziwsza prawda.
- Ty kretynko! Ona nie wie, że jest magiem!!! - krzyczy Blady wymachując rękoma. - Flora ma zwykłych rodziców, wychowała się w zwykłym świecie, chodziło do zwykłej szkoły! LUDZKIEJ szkoły. Ona nawet nie ma pojęcia, że istnieje ktoś taki jak magowie. Rozumiesz? Po tym wnioskuję, że jest silna. SILNA! Myślisz, że ty dałabyś radę pokonać kogoś takiego jak Libertad nie znając wcześniej zaklęcia, którym by cię obdarzyła?
-Nie, myślę, że nie... Ale przecież przed tym nie da się obronić nie znając defensa!
-Można. Można, jeśli tylko jest się dzieckiem...
Ale kobieta nie daje Blademu dokończyć. Z jej ust wydobywa się przeraźliwy krzyk, źrenice zaczynają nerwowo drgać. - Chcesz powiedzieć, że ona... że jest... nie, to niemożliwe!
-Możliwe. Przecież wiesz, jak wygląda sytuacja. Od kilku lat, dokładnie od 17, co jakiś czas dostajemy wiadomości, że dziecko Noche żyje. A Flora nie dość, że ma niezwykłe moce, ma też 17 lat. Odczytałem to z jej linii papilarnych. I te oczy...
-Tak, jej oczy tak bardzo przypominają oczy Noche... Ale to niemożliwe! Przecież Noche została zniszczona. Więcej niż 17 lat temu! Jakim cudem jej córka miałaby się pojawić na świecie?
-Nie zapominaj, że dziewczyna żyła w świecie ludzi. Tam czas płynie inaczej. Dla nas Noche mogła zostać zniszczona nawet setki lat temu, tam mógł minąć zaledwie rok.
-Tak... ale czy myślisz, że ona...może chcieć zrobić to samo, co zrobiła jej matka?
-Wątpię. Wygląda na dobrą dziewczynę. Wygląda na dobrego maga. Nic nie wiemy o jej ojcu, może był nim ktoś z podwładnych Libertad? Wiesz, jaki los go spotkał.
-Tak, straszliwa śmierć poprzez trafienie zaklęciem muerte... Nawet Libertad nie potrafiła rozpoznać, kim był ów człowiek wcześniej. I dlaczego Noche tak go potraktowała...
-I dlatego sądzę, że był on magiem Bueno. Noche poszukiwała dawcy, może ojciec Flory przechytrzył samą Panią Nocy. I za to spotkała go kara.
-Ale w takim razie dlaczego Noche nie zabiła dziecka?
-A jaka matka zabija własne dziecko? Za pewne miała nadzieję, że odziedziczy ono jej cechy. Że stanie się ono wojownikiem Elmal. Nie przewidziała jedynie, że sama może zginąć, zanim dziecko dorośnie.
-No dobra, ale co z tego wszystkiego wynika? Co z nią zrobimy?
-Nie wiem, nie mam pojęcia. Musimy z nią porozmawiać. Wyjaśnić jej, co się stało. Gdzie jest. I przede wszystkim kim jest.
-Opowiemy jej o wojnie?
-Tak, ale to ona zadecyduje czy chce brać w niej udział.
-Żartujesz?! Skoro ma takie wielkie moce, nie możemy jej dać wyboru! Musi nam pomóc!
-Eh, jaka ty jesteś głupia - Blady kręci głową i uśmiecha się z pogardą. - Oczywiście, że nam pomoże. Ale zrobi to z własnej woli. No może nie całkiem z własnej. W końcu mamy jej rodziców, dziadków, przyjaciół, a nawet tego chłopaka czy jak tam ludzie mówią na dawców.
-Tak, tak, chłopaka!
-A ty co się tak ekscytujesz? Widziałaś go?
-Tak! To znaczy nie! Tylko ten jeden raz, jak go przywieźli. - kobieta rozmarzonym wzrokiem spogląda w przestrzeń, czerwieni się. Czego ona chce od mojego Krzyśka?!
W ogóle o co w tym wszystkim chodzi?! Flora? Jaka Flora? Zaczynam mieć wątpliwości, czy aby na pewno para rozmawia o mnie. Przecież mam na imię Aśka. A-Ś-K-A. A nie jakaś Flora. I kim jest Noche?! Libertad? Jacy magowie? Ja jednym z magów?! Mam mętlik w głowie, zaczynam być pewna, że już strasznie długo śnię. Znowu szczypię się w ramię, ale o dziwo NICZEGO nie czuję. Żadnego bólu. Szczypię się po raz kolejny. Znowu nic. Może to przez ten szok? A może w snach nic się nie czuje? Zaczynam też brać pod uwagę możliwość, że magowie nie czują bólu. Ale zaraz ją od siebie odrzucam. Magowie istnieją w bajkach! A nie w prawdziwym życiu pełnym sprawdzianów z chemii i problemów ze zbyt szybko odrastającymi włoskami na nogach. Znowu przykładam ucho do ściany. Ale teraz już nic nie słychać. Najwyraźniej sobie poszli. Albo po prostu wyobraźnia przestała płatać mi figle.
Wracam do łóżka, które nadal pozostaje białą szpitalną leżanką znajdującą się w oślepiająco białym pokoju. Kładę się. Układam głowę na poduszce. Czarne długie włosy opadają wokół mnie jak aureola. Zamykam oczy. Oczy, które według Bladego i kobiety przypominają oczy jakiejś Noche. Rzeczywiście, moje oczy są inne, niż oczy wszystkich znanych mi ludzi. Wielkie i ciemne, z długimi gęstymi rzęsami. I źrenice, jakby ich nie było. Zlewają się w jedno z tęczówką.
Myślę o Krzyśku. Przypominam sobie jego usta delikatnie muskające moje wargi. Dłonie przesuwające się po mojej talii. Tęsknie za nim, tak bardzo za nim tęsknie. Jestem zmęczona. Nie wiem, co się dzieje, nie wiem, gdzie jestem. Nie wiem nawet, kim jestem. Chcę zasnąć. Chcę zasnąć. Chcę zasnąć. Albo obudzić się. Tak, właśnie tak. Chcę się obudzić z tego głupiego snu. Śmieję się w duchu, że będę mogła napisać niezłą książkę o tym śnie. Staram się uspokoić oddech.
-Widzisz? Ona chce spać, dajmy jej odpocząć. - słyszę głos kobiety gdzieś w pobliżu mnie - Duerme. - szepcze ona, a ja w końcu czuję rozluźnienie. A po chwili nie czuję już nic. Widzę ciemność. Kojącą ciemność.
Alicja Mazurek
fot: Klaudia Rataj

Uwielbiam takie historie! Fantasy i rzeczywistość. Też mi się podoba imię Joanna ;D Jestem baaardzo ciekawa, w jakim sensie jesteś magiem, tz. Aśka jest? Z jakiego rodzaju czarami ma to wspólnego i nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. Pierwszy rozdział wydaje się dziwny, lecz łącząc to z kolejnymi rozdziałami jest to baaardzo interesujące. Teraz będę twoją fanką!!
OdpowiedzUsuńdzięki :)
OdpowiedzUsuń