-Nic ci nie
jest?- zapytał z troską w głosie trzymając ją w ramionach. Pachniał odurzająco.
Był zbyt blisko, zapach stawał się zbyt intensywny, zbyt… erotyczny.
-Nie… dzięki za… za uratowanie… -
mówiła nie mogąc złapać tchu. Sama nie wiedziała, co tak na nią zadziałało.
Wizja wypadku czy może obecność tego
wspaniałego mężczyzny tak blisko niej…
-Uważaj na siebie – rzekł miękko
i z niechceniem wypuścił ją z objęć. Stała przed nim z miną wyrażającą
rozczarowanie. Zdawała sobie sprawę, że musi wyglądać niesamowicie śmiesznie,
ale nie potrafiła ukryć, że bardzo chciała, aby tajemniczy towarzysz podróży z
autobusu wciąż otaczał ją silnymi ramionami.
-Na pewno dobrze się czujesz? Nie
wyglądasz za dobrze, może odprowadzę cię do domu?- zapytał, tym razem już
widocznie rozbawiony. Nic dziwnego, w końcu gapiła się na niego z lekko
otwartymi ustami i oczami, które mogłyby konkurować z tymi z kota ze Shreka. Ze
zdenerwowaniem pokręciła głową.
-Tak, dobrze się czuję, dzięki za
komplement - zaznaczyła ironiczne urażona stwierdzeniem, że niezbyt dobrze wygląda -I za uratowanie życia. A teraz pozwól, że już pójdę. Śpieszę się na
autobus – burknęła zażenowana, wyminęła mężczyznę i szybkim krokiem powędrowała
w stronę przystanku. Miała ochotę obejrzeć się i sprawdzić czy jej wybawca
nadal tam stoi, ale wiedziała, że tylko dałaby mu tym kolejny powód do
naśmiewania się z niej. Zacisnęła zęby i z opuszczoną głową szła przed siebie.
Zastanawiało ją tylko, skąd ten mężczyzna wziął się w pobliżu jej szkoły?
Przypadek? Spotkanie z takim bóstwem i to dwa razy w ciągu dnia… Tak, dwa razy
w ciągu dnia, a ty, idiotko, nic z tym nie zrobiłaś! Inne dziewczyny już dawno
uwiodłyby go spojrzeniem, wymieniły się numerami, chociażby poznały jego imię,
ale nie, nie ona, zbyt głupia i wstydliwa. Była na siebie naprawdę zła, gdy
wchodząc do autobusu włączała swoją ulubioną piosenkę na odtwarzaczu MP3. „Mad Word”
Gary’ego Jules’a zawsze ją uspokajał, bo tekstem tak doskonale opisywał to, co
i ona czuła. Smutny świat, szalony świat, pełen smutnych twarzy…
***
Weszła
do domu i włączyła komputer. Facebook, gg, ask, fotoblog i inne głupie strony,
z których korzystała sama nie wiedząc czemu. Miała tam mnóstwo znajomych, ale
tak naprawdę ich nie znała, rzadko komu z nich mówiła „cześć”. Pod tym względem
była podobna do innych. Chciała akceptacji. Chciała przyjaciół, ale nie
potrafiła ich znaleźć… Westchnęła, włączyła płytę Adele i zaczęła robić zadania
z matmy. Ciągi naprawdę ją wykańczały…
Usłyszała
charakterystyczny dźwięk ogłaszający nadejście powiadomienia na facebooku.
Zdziwiła się, bo niczego w ostatnim czasie nie udostępniała. „Dawid Głowacki
lubi Twoje zdjęcie”. Dawid Głowacki? Nie miała pojęcia, kim był ów „fejsbukowicz”.
Weszła na jego profil. 26 lat,były student ekonomii, chodził kiedyś do szkoły,
do której ona teraz uczęszcza. Weszła w album jego zdjęć. Niestety mogła
zobaczyć tylko jedno, reszta była zablokowana. Niewiele mogła na nim dostrzec,
było czarno-białe, ukazywało fragment ust, jedno około i kawałek policzka. I
kilka włosów opadających na czoło. Nie wydał jej się znajomy, wyszła z jego
profilu zdziwiona polubieniem jej zdjęciem. Pomyślała, że może jednak jeszcze
komuś się podoba i uśmiechnęła się. Wstała od biurka i podeszła do lustra.
Przyjrzała się sobie, poprawiła włosy, wygładziła szarą bluzkę opinającą jej
zgrabne ciało. Nie była brzydka, może tylko mało kobieca. Drobna, nie miała
figury klepsydry, pełnych bioder. Usłyszała nadejście kolejnego powiadomienia.
Tym razem wiadomości. Wróciła do komputera i ujrzała wiadomość od Dawida. Kim
był do cholery jasnej ten chłopak?
„Witaj,
trafiłaś szczęśliwie do domu? Nie masz żadnych nieprzyjemnych skutków po
dzisiejszym prawie wypadku?”- głosiła wiadomość. Ależ była głupia! Jak mogła nie poznać tego
faceta?! Przecież to on, jej tajemniczy towarzysz podróży, jej wybawca! Serce
waliło jej jak młotem, skąd on wiedział jak ona się nazywa?! Cholera, cholera,
cholera, nie mogła się uspokoić, zerknęła nerwowo za siebie, przez okno, miała
dziwne wrażenie, że ktoś ją obserwuje. Znowu wyobraźnia płatała jej figle… W
końcu wystukała odpowiedź: „Witaj, tak, trafiłam szczęśliwie. Na szczęście nic
mi się nie stało, bo KTOŚ mnie uratował. Tak w ogóle, skąd wiesz jak się
nazywam?”. Niecierpliwie patrzyła na wirtualne pióro oznaczające, że Dawid
pisał do niej wiadomość. Wydawało jej się, że minęły wieki, zanim ujrzała tekst
napisany przez tajemniczego mężczyznę: „KTOŚ bardzo się cieszy, że uratował tak
piękną dziewczynę. Karolino, po prostu mamy wspólnych znajomych J”. No tak, a ty co
sobie myślałaś, że szukał cię w Urzędzie Stanu Cywilnego?! Poczuła, że robi się
jej gorąco. Oblała się rumieńcem. Nie wiedziała czy powodem był komplement,
jaki dał jej Dawid, czy też jej głupota. Wysłała kolejną wiadomość:
Karolina Kubacka: Nie zauważyłam J To miłe, że uważasz,
że jestem piękną dziewczyną.
Dawid Głowacki: Stwierdzam
jedynie fakty J
Widzieliśmy się dzisiaj również w autobusie, nieprawdaż?
Karolina Kubacka: Dokładnie,
dziwny zbieg okoliczności.
Dawid Głowacki: Wcale nie taki
dziwny, jechałem tym autobusem żeby trafić do szkoły ( do której zresztą
chodzisz ), aby zanieść tam moje CV J
Karolina Kubacka: CV? Co będziesz
robił w mojej szkole?
Dawid Głowacki: Pracował J
Karolina Kubacka: Tego się
domyśliłam.
Dawid Głowacki: Wiem,
przepraszam, kiepski ze mnie żartowniś J
Mam zamiar zatrudnić się na miejscu księgowego.
Karolina Kubacka: O, coś nowego,
zwykle z posadą księgowej… przepraszam, księgowego… księgowej… no właśnie!
Zwykle jest to kobieta J
Dawid Głowacki: Zauważyłem J Przepraszam, muszę już
lecieć, może kiedyś jeszcze PRZEZ PRZYPADEK spotkamy się, ty w szkole, ja w
pracy J
Do zobaczenia J
Karolina Kubacka: Do zobaczenia J
Miała
wypieki na twarzy. Ta krótka rozmowa wydawała jej się najwspanialszą
konwersacją w życiu! A przecież wymienili tylko kilka nieistotnych zdań… Jednak
czuła, że ten mężczyzna ma naprawdę dużo do powiedzenia. Dużo ciekawego do
powiedzenia. Szkoda, że musiał iść, tak szybko… Postanowiła, że zaprosi go do
znajomych. Była pewna, że przyjmie zaproszenie, ale czuła się trochę dziwnie
wysyłając je. W jej brzuchu tańczyły motylki! Tego totalnie nie potrafiła
zrozumieć, ale nawet nie próbowała, jej ciało często ją zadziwiało. Często?
Nie, tylko przy tym facecie. Czuła się przy nim taka… zniewolona, onieśmielona,
a z drugiej strony wywyższona i uwielbiona. Znowu wyobrażała sobie Bóg wie co!
Wyłączyła komputer, sięgnęła do szafy po piżamę oraz bieliznę i ruszyła do
łazienki, aby uraczyć się długą, gorącą kąpielą. Uwielbiała kąpiele. Wśród
zapachu bzu, migdałów, róż… Czuła się wtedy jak nimfa. Zaśmiała się cicho.
Naprawdę powinna przestać tyle czytać.
***
Zastanawiała
się, dlaczego Dawid do tej pory się nie odezwał. Minęło już równo 10 dni od ich
pierwszego niespodziewanego spotkania. Owszem, przyjął zaproszenie do
znajomych, ale nic poza tym. Zauważyła, że w ogóle rzadko kiedy siedzi na
facebooku. W profilu miał podany numer telefonu, miała ogromną ochotę napisać
do niego, ale postanowiła, że nie będzie się narzucać, to on powinien do niej
napisać. Poza tym przecież dał jej do zrozumienia, że następnym razem
porozmawiają, gdy spotkają się w szkole.
Właśnie
miała biologię, lekcję, której najbardziej nienawidziła. Nie prowadziła nawet
zeszytu, nauczycielka dyktowała tak szybko, że nawet robot nie byłby w stanie
zapisać chociażby połowy notatki. Uczyła się z książki i to wystarczało, aby
miała czwórkę. Ledwo, ledwo, ale jednak.
Niezwykle
się nudziła. Postanowiła, że wyjdzie do łazienki. Powiedziała nauczycielce, że
wychodzi i niespiesznym krokiem udała się w stronę toalety. Po drodze oglądała
portery absolwentów szkoły. Postanowiła odnaleźć wśród nich Dawida. Po kilku
minutach znalazła go w klasie matematyczno-fizycznej. Uśmiechnęła się. A więc
był na takim samym profilu, co ona. Dokładnie oglądała jego zdjęcie. Już wtedy
był przystojny, chociaż było to jakieś 7 lat temu. Był mniej męski, na jego
twarzy nie widniał ten seksowny zarost, ale oczy już wtedy miał niezwykle
ciemne, ciemne jak jego… dusza? Znowu te myśli, nie wiedziała dlaczego, ale
przy spoglądaniu w oczy tego mężczyzny czuła, jak ogarnia ją mrok. Czuła jak
robi się smutna. Nie spodobało jej się to, więc oderwała oczy od portretu i
odwróciła się w stronę łazienek.
-Komu się przyglądałaś?- zapytał
mężczyzna głosem, którego nie była w stanie zapomnieć. Odwróciła się i ujrzała
przed sobą Dawida, stał z założonymi rękoma, lekko się uśmiechając,
przekrzywiając zabawnie głowę. Ubrany był w ciemne dżinsy i koszulę, która
lekko odsłaniała włoski na jego klatce. Bezwiednie przesunęła językiem po
swojej wardze i pomyślała, że bardzo chciałaby, aby mężczyzna ją pocałował.
-Hej, zadałem ci pytanie!-
powiedział zabawnie machając jej przed oczami ręką. Uśmiechał się pięknie, z
jego oczu zniknął mrok.
-Przepraszam, zamyśliłam się. Ja…
y… patrzyłam na ciebie- rzekła i opuściła z zażenowaniem wzrok. Usłyszała
głośny śmiech.
-Wiem, tak tylko zapytałem, nie
musisz się chować, zbyt piękne masz oczy.
-Ym… dzięki.
-Wiesz, ja niestety muszę już
lecieć, jestem tu na okres próbny, a chciałbym zagrzać miejsce. Ale może byśmy
się umówili? O której kończysz lekcje?
-14:15.
-Świetnie! Ja kończę pracę o 14,
więc zaczekam na ciebie przy głównym wejściu, co ty na to?
-Y… no… okej.
-Super, więc do zobaczenia!-
wręcz krzyknął z nieudawaną radością i oddalił się w stronę gabinetu księgowej…
księgowego… nieważne! Stała jak wryta. Nie mogła uwierzyć w to, co się właśnie
wydarzyło. Dawid, bóstwo, zaprosił ją na randkę! Nie, nie na randkę, na zwykłe
spotkanie, tak, to tylko zwykłe spotkanie. Cholera, dlaczego zrobiła z siebie
taką idiotkę i odpowiadała monosylabami! Trudno, nic już nie mogła na to
poradzić. Teraz musiała tylko wyglądać naprawdę olśniewająco na ich randce…
spotkaniu! Zaraz, zaraz. Olśniewająco? Przecież mieli się spotkać zaraz po
szkole! Tupnęła ze złością nogą i udała się do łazienki. Zostały jej 2 godziny
lekcyjne, musiała się chociaż trochę ogarnąć. Cieszyła się, że chociaż strój
miała w miarę odpowiedni do randki… spotkania! Obcisłe czarne spodnie, błękitna
lekko prześwitująca bluzka z delikatnym dekoltem, baleriny. Trudno,
najwyraźniej nie było jej pisane wyglądać pięknie przy Dawidzie.
Alicja Mazurek